wtorek, 29 grudnia 2015

Szalone życie Cande #1

Z moimi pierwszymi miesiącami było coraz gorzej. Nie urodziłam się w luksusie. Wychowałam się w domu dziecka. Stamtąd mam najlepszych przyjaciół: Angelicę i Lucas'a. Przyjaźnimy się od 8 lat. Mam na koncie kilka drobnych przestępstw. A teraz pewni ludzie nie dają mi żyć po tym jak powybijałam im szyby w oknach. Niech wiedzą że ze mną się nie zadziera. Pomimo tego że mam 18 lat, jeszcze nigdy nie miałam chłopaka... no cóż, bywa. Mieszkam razem z Angelicą w jednym mieszkaniu. Nie jest zbyt duże, bo nie stać nas na ''luksusy''. Mam wrażenie że moja przyjaźń z Angelą i Lucasem zepsuła się przez ich pewnego ''przyjaciela''. Cały czas chodzą z nim na imprezy a mi nie poświęcają już tyle czasu jak kiedyś.....
Rozdział 1
Jak zwykle to na mnie spadają wszystkie obowiązki. Angelica chociaż raz mogła by mi pomóc a nie łajdaczyć się po imprezach.  -''Cande zrób to, - Cande zrób tamto''... mam tego dosyć. Jeżeli będzie tak dalej to najprawdopodobniej do końca życia będę musiała utrzymywać się z okradania. W pokoju zaświeciło się światło a w drzwiach pojawiła się gwiazda wieczoru, Angela. Cały czas miała zaciesz na twarzy po tym jak wróciła z tego wspaniałego melanżu. Do tego nawet nie chciała mi powiedzieć o co chodzi. Wkurzało mnie to, bo nie lubię jak ktoś ma przede mną sekrety. A szczególnie przyjaciele. Nie wytrzymałam, musiałam się dowiedzieć dlaczego nawet nie chce ze mną rozmawiać tylko cały czas siedzi przy swoim telefonie i z kimś pisze.
- Powiesz mi w końcu o co chodzi? - zapytałam
- Ten koleś od Lucasa jest jakiś poje**ny! Do tego ten przygłup coś mu powiedział i niby teraz ze sobą chodzimy. I te jego teksty. Rozwalają mnie. Nie po prostu on jest udany!! - powiedziała śmiejąc się jak dziecko. Widać że kilka procentów w jej organizmie działa na nią jak narkotyk.
- Wyrwałaś tego lalusia? No nieźle. Tym bardziej nie chcę go poznawać. - odpowiedziałam
Kilka minut później do pokoju wszedł Lucas. Jeszcze jego tu brakowało.
- Co ona brała? - zapytałam
- Nic... tylko ziomek postawił jej kilka drinków. Musisz z nami iść na imprezę za tydzień. Nie przyjmuję słowa ''nie'' - powiedział.
- Nie dzięki.... lepiej pomóżcie mi z tymi staruchami. Domagają się ode mnie nowych okien! - odparłam.
- Nie nasza wina.. musisz się opanować a nie robić demolkę z całego otaczającego cię świata!
- Fajnie. Wy też nie jesteście idealni. - powiedziałam po czym wyszłam.
Czułam się jak zbędny przedmiot w ich wspaniałej przyjaźni. Nie miałam nawet ochoty poznawać tego ich kochanego przyjaciela. Jak zwykle, jako że ja to ja, pobiegłam pod dom znanych mi już dobrze starszych sąsiadów Villareal. Uwzięłam się na nich tak jak oni na mnie. Postanowiłam ''pożyczyć sobie od nich rower. Nie używali go a mi by się bardzo przydał. Położyłam dłonie na kierownicy i już miałam uciekać, kiedy nagle ktoś złapał mnie za ręce.
- Co ty tu znowu robisz? - zapytał starszy pani Villareal.
Chciałam wyrwać się jakoś i uciec ale on zadzwonił po policję. To już było przegięcie. Nie sądziłam że tak skończy się ten dzień. Teraz tylko muszę się modlić aby jedzenie w kiciu było lepsze niż moje śniadanie. Tydzień później. Po odesłaniu mnie do domu nie miałam ochoty rozmawiać z Angelą. Widać było że znów się gdzieś wybierają bez mojej wiedzy.
- Jedziesz z nami? Heh, poznasz mojego chłopaka! - powiedziała Angela.
- Nie sorry... nie mam ochoty.. - odparłam
Ehh.... moja wymówka nie wystarczyła. Z ciekawości zgodziłam się w końcu z nimi gdzieś wyjść. A co mi tam.
30 minut później. W klubie było dziwnie. Wszyscy ludzie chodzili pijani. Miałam ochotę stąd wyjść. Nagle podeszła do mnie Angelica ze dość ciekawym osobnikiem.
- Candelaria, to jest mój chłopak Neymar - przedstawiła go Angela
Poczułam się dziwnie. Neymar wydawał mi się interesującą osobą... ale po chwili próbowałam go jakoś wymazać z głowy. Angela na chwilę odeszła. Zostawiła mnie z tym palantem..
- Widać jesteś tu pierwszy raz.. wiesz, znam cię. - powiedział
- Na prawdę? Skąd niby? - zapytałam
- Heh... nigdy nie odważyłbym się powybijać okna moim wujkom. - odparł.
- Serio? To twoja rodzina? Widać, macie podobny charakter... - powiedziałam
- Chyba mnie nie lubisz? c'nie? - zapytał
- Nie twoja sprawa. - odparłam
- Nie podobam ci się? Ktoś Ci coś o mnie powiedział? Nie można oceniać kogoś, kogo się nie zna. - rzekł
- Nie rozmawiam z egoistycznymi ped*łkami. Pilnuj własnej dupy i spadaj. - powiedziałam z pogardą.
- Dobrze, przepraszam nie chciałem cię urazić czy coś... - odparł i odszedł.
Dopiero po sekundzie uświadomiłam sobie że trochę źle go potraktowałam. Ehh.. czasu nie cofnę. Do tego jak na niego patrzę czuję się jak w 7 niebie!.. to znaczy jak patrzę na jego ryj to mam ochotę wydrukować sobie jego zdjęcie i zrobić z niego chleb z pasztetem. Boże, kogo ja tu oszukuję? Samą siebie? Pierwszy raz czuję że ktoś mi się podoba i to w takim stopniu.
- Jak go teraz przeproszę wyjdę na niewychowaną idiotkę albo coś w tym stylu. Jak zwykle musiałam coś odje*ać. - zamyśliłam się
Myślałam że spalę się ze wstydu więc bez wiedzy moich wiernych i oddanych przyjaciół wyszłam i udałam się w stronę domu. Ney był taki popularny że nie trudno było wyszukać kilka jego fotek w google grafice. Wychodzę na wariatkę... muszę się jak najszybciej ogarnąć. Położyłam się spać, lecz trudno było mi zasnąć. ok. 4:00 nad ranem obudziła mnie Angelica. Była dosyć zdenerwowana.
- Coś się stało? - zapytałam
- Miałaś racje.. Neymar jest zwykłym idiotą.. - odpowiedziała
- Zranił cię? - odparłam
- Ehh... on po prostu nie brał tego związku na poważnie.. myślał że to tylko taka zabawa..
- Idiota.. to dobrze że go wyzwałam! - wykrzyczałam
- CO??? Wyzwałaś go? - zapytała
- Tak.. wkurzał mnie ale teraz to nie ma znaczenia. Nie przejmuj się nim. - odpowiedziałam
Chciałam ją wesprzeć. Neymar okazał się być zwyczajnym idiotą i debilem. Lecz to nie zmienia faktu że nadal mi się podoba...

Rozdział 2 już niedługo! ;3 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz