-Hmm.. Casie, może pójdziesz dziś ze mną na imprez,ę do Leo?-zapytał szczerząc się. Nie wiem co mnie tak cholernie irytowało w tym jego uśmieszku.
-Jasne, ale nie z tobą-odpowiedziałam.
Nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Dobrze wiem jaki on jest, lubi mieć laskę na jedną noc, a ją nią na pewno nie będę. Niech sobie nie myśli że jestem łatwa, a tym bardziej że kiedyś z nim będę.
Wyminęłam piłkarza i wsiadłam do auta. Neymar posłał mi wrogie spojrzenie i również się oddalił.
-A co on taki zły?-zapytał wujek.
-Dałam mu kosza-odpowiedziałam.
-Em, nie mam więcej pytań. To jak jedziemy na lody?-ponownie zapytał.
-Jasne!
Lodziarnia była blisko Camp Nou co oznaczało że znajduje się również blisko domu. Wysiedliśmy z auta i udaliśmy się w stronę lodziarni. Wybrałam gałkę czekoladowych i kawowych, wujek zaś dwie kawowe. Lody bardzo nam smakowały lecz na moje nieszczęście zjawił się tu Neymar. Celowo mnie popchał i teraz lody miałam na bluzce, tłumaczył się że to przypadkiem lecz było widać że się cieszy. Idiota-pomyślałam.Wujek oczywiście zmroził go wzrokiem i wróciliśmy do domu. Poszłam do swojego pokoju i od razu powędrowałam do łazienki. Wzięłam długi, gorący prysznic i wyszłam z toalety. W tym samym momencie przypomniało mi się o imprezie u Messi'ch. Postanowiłam się dowiedzieć czegoś więcej o tym wydarzeniu i napisałam sms'a do Gerarda z którym zdążyłam się wymienić numerami.
Hm, Gerard, idziesz dziś na imprezę do Leo?
Idę, a co? Chcesz iść z nami?
Tak, jeśli mogę.
Ok, więc będzie o 19. O adres zapytaj Luisa.
Ok dzięki.
Więcej z nim nie pisałam. Dochodziła 16 więc postanowiłam zapytać wujka o adres.
-Wujku, mogę iść dzisiaj na imprezę?-zapytałam.
-No tak, ale przecież dałaś kosza Neymarowi-odpowiedział.
-Ojj, ale nie z nim!-powiedziałam.
-Masz być w domu przed północą, a i nie pij alkoholu!-rozkazał.
-Jasne, jasne. Tylko jest mały problem.
-Jaki?-dopytywał się.
-Nie wiem gdzie mieszka Messi, mógł byś mi to zapisać gdzieś na kartce czy coś?
Wujek bez słowa zapisał mi adres Leo na kartce. Korzystając z okazji że mam jeszcze 3 godziny postanowiłam zajrzeć do pobliskich sklepów, niby mam dużo ładnych sukienek ale wolałabym kupić coś nowego. Już w pierwszym sklepie znalazłam cudo. Stwierdziłam że skoro już mam to czego chciałam czas wracać do domu bo zbyt wiele czasu mi nie zostało. Ubrałam się w sukienkę i zrobiłam trochę mocniejszy makijaż niż zwykle, do tego włosy zakręciłam na końcach. Podobało mi się jak wyglądałam i nie obchodziło mnie czy komuś się to nie spodoba. Efekt końcowy wyglądał tak ;
Szczerze mówiąc byłam zadowolona z efektu. Zobaczyłam która godzina i zamówiłam taksówkę. Na miejscu byłam na czas, od razu odszukałam piłkarzy i przywitałam się z nimi. Oczywiście omijając szerokim łukiem Neymara. Omijając go słyszałam jak powiedział "Suka". Zabolało, nie powiem. Cóż nie uda mu się mnie zaliczyć bo chyba że się mega upije. Usiadłam obok Shakiry i Antonelli, od razu złapałyśmy jakiś wspólny język. Z dziewczynami nam się dobrze rozmawiało dopóki nie zabrali ich Gerard i Messi do tańca. No świetnie teraz zostałam sama. Podeszłam do baru i zamówiłam jakiegoś drinka. Wiem obiecałam Luis'owi że nie będę nic piła ale to moja druga noc w Barcelonie i wydaje mi się że mogę zaszaleć. Zresztą nie wiem czy nie wyprowadzę się z Barcelony po 18-nastce.
Dopijając resztki drinka podszedł do mnie jeden z piłkarzy był to Marc, zaprosił mnie do tańca, zgodziłam się bo nie miałam powodów przez które mogła bym mu odmówić. Przetańczyliśmy kilka piosenek lecz mi zaczęło się już kręcić w głowie i powiedziałam Marc'owi że muszę iść do toalety. Mam słabą głowę do picia a ten drink był dość mocny. Chciałam wyjść już do domu ale pewien widok mnie zaciekawił. Mianowicie Neymar znalazł już sobie inną laskę na noc. Właśnie się lizali. Ehh, nie wiem dlaczego ale coś zakuło mnie w sercu i lekko się pod denerwowałam. Nie, nie, nie. To nie może być to. Ja go nie kocham, to po prostu procenty uderzyły mi do głowy. Jak najszybciej zadzwoniłam po taksówkę. Na moje nieszczęście jakaś wolna będzie dopiero za godzinę.
-Świetnie!-pomyślałam. Usiadłam ponownie do dziewczyn a one zaproponowały abyśmy poszły potańczyć, po mimo bólu głowy zgodziłam się, lecz długo nie wytrzymałam. Po chwili znajomy głos krzyknął "Odbijany", no nie, gorzej to już być nie może! Pewnie domyślacie się z kim właśnie tańczę. Ohh tak, z największym gwiazdorem świata! Najpierw wyzywa mnie od suk,a teraz myśli że ma jeszcze jakieś szanse? Ohh, pewnie nadal chce mnie zaliczyć. Gerard widząc moją minę krzyknął ponownie odbijany. Całe szczęście.
-Dzięki, uratowałeś mi życie-powiedziałam.
-Nie ma sprawy, widziałam jak na niego patrzyłaś.
-Ehh, bywa. Wiesz co ja się będę już zbierać-odrzekłam.
Usłyszałam jeszcze jakieś ciche cześć i ponownie zadzwoniłam po taksówkę. Tym razem były wolne. Około 1 dotarłam do domu. Wiem że wujek będzie zły i nie uwierzy mi że taksówki były zajęte ale cóż. Wzięłam jeszcze szybki prysznic i położyłam się spać.
Wstałam o 11 z ogromnym bólem głowy, zgaduję że wujek już jest na treningu czy coś. Zeszłam na dół a tam kompletna cisza. Na lodówce była jakaś kartka, przeczytałam ją.
"Jesteśmy z Eleną na zakupach :) Spałaś więc cię nie budziliśmy, śniadanie jest na blacie."
Nie miałam ochoty teraz nic jeść. To przez ten ból. Odszukałam szybko tabletek i łyknęłam jedną.
Pomaszerowałam do pokoju ze śniadaniem ponieważ zdecydowałam że jednak coś zjem. Słońce dziś grzało niemiłosiernie, ale nie dziwię się bo jest już trzeci tydzień lata, a w Barcelonie to normalne.
Odstawiłam naleśniki z dżemem i sokiem pomarańczowym na stolik nocny i weszłam do garderoby.
Postawiłam dziś na coś takiego ;
Po ubraniu napisała do mnie Shak, czy chcę iść z nią i Anto na zakupy, zgodziłam się.
Na zakupach spędziłyśmy parę dobrych godzin, ale cieszę się że mogłam się poznać z nimi bliżej.
Wchodząc do domu zauważyłam wujka konsumującego obiad, przygotowany przez Elenę, zaniosłam wszystkie torby i zeszłam do nich.
-Cassandro, gdzieś ty się podziewała?!
-Wujku, proszę Cię nie mów do mnie Cassandra. Byłam na zakupach z Shakirą i Antonellą-powiedziałam.
-Mhm, a powiedz mi, przed którą kazałem Ci wrócić do domu?-ponownie zapytał.
-Przed zerową, tak wiem. Ale uwierz mi że nie było żadnych wolnych taksówek!-odrzekłam.
-Cassie m..-wujek nie zdążył dokończyć zdania ponieważ przerwała mu Elena.
-Ohh, Luis daj jej spokój! Jest młoda, chcę się jeszcze wyszaleć!-powiedziała.
-Ciocia ma rację-zawtórowałam jej.
-No dobrze dobrze, zmykaj do siebie.
Jak mi kazano tak zrobiłam. Przebrałam się w nowy strój sportowy i wyszłam z domu mówiąc że idę pobiegać. Wybrałam to ;
Biegnąc po parku wsłuchałam się w muzykę i na moje nieszczęście wpadłam na kogoś.
-Uważaj jak biegasz-powiedział znajomy mi głos.
-Mhmm, to lepiej ty uważaj jak łazisz.
-Ohh, myślisz że jak pobiegasz to będziesz ładniejsza?-powiedział z sarkazmem.
-A co cię to interesuje?! Lepiej idź do swojej laluni!
-Jak sobie życzysz dziwko-powiedział.
//////////////////////////////////////////////////////
A oto kolejny rozdział xd Mam dzisiaj wenę :D
Mam nadzieję że się podoba 8)




